Jej lekko chrypliwy głos, niesamowita wrażliwość i niezliczone emocje przekazywane śpiewem zapewniły jej tytuł jednej z jazzowych ikon Korei. Woongsan to wokalistka, której talent porywa słuchaczy już od ponad 15 lat. Odprężcie się razem z nami w najnowszym wydaniu „Wartego Uwagi”!

To jedno z najważniejszych nazwisk koreańskiej i japońskiej sceny jazzowej. Woongsan, a właściwie Kim Eun Young, urodziła się w 1973 roku i najpierw miała całkowicie inny pomysł na siebie. Gdy skończyła 18 lat wstąpiła do buddyjskiego klasztoru w prowincji Choong Buk, gdzie przez półtora roku żyła jako zakonnica. Tam odkryła jednak, że bardziej niż religię, kocha muzykę. Warto dodać, że jej imię sceniczne nadano jej właśnie podczas treningu.

Co ciekawe, jej konikiem nie zawsze był jazz. Na studiach występowała w rockowym bandzie, dopóki przyjaciel nie pożyczył jej albumu Billie Holiday. Artystka nazywa ten moment przełomowym w swoim życiu – wtedy zaczęła się bowiem jej miłość do jednego stylu muzycznego. Porównała to do uderzenia błyskawicy, po którym nic nie było już takie samo.

Woongsan zadebiutowała w 1996 roku wraz ze swoim zespołem jazzowym w klubie Thirty w seulskiej dzielnicy Hongdae. Szerzej znana została jednak od 1998, kiedy po raz pierwszy wystąpiła w Japonii. Od tamtej pory zaprezentowała się na żywo ponad 500 razy.

Pierwszy album wyjątkowej wokalistki usłyszeliśmy dopiero w 2003 roku. „Love Letters” tworzy jedenaście utworów, wśród których znajdziemy zarówno klasyczne jazzowe brzmienia, jak i kawałki w tylu R&B, bossa novy i swingu. Wokalistka pracowała przy niej z muzykami znanymi na całym świecie, jak Conrad Herwig (trąbka) czy Benny Green (pianino). Tytułowe Love Letters to romantyczna piosenka o miłości, która zbliża do siebie kochanków pomimo dzielących ich kilometrów. Jeśli wolicie lekko szybsze jazzowe numery odsyłamy natomiast do siódmej pozycji płyty – The Man I Love. Tu należy też wspomnieć, że większość swoich kawałków Woongsan śpiewa po angielsku.

Kolejny krążek artystka wydała dwa lata później. Na „The Blues” Woongsan odkrywa tytułowy styl muzyczny, również z pozycji producenta. Znajdziemy tam zatem spektrum sentymentalnych utworów, które przenoszą słuchacza w inny wymiar. Za doskonały przykład może posłużyć tu główna piosenka albumu – Call Me. Numer to szczere wyznanie opuszczonej kobiety, która pomimo bólu wciąż kocha swojego partnera. Wyznaje mu, że zawsze może przyjść do niej w złej chwili, bez względu na przeszłość. Jednym z najpopularniejszych kawałków z płyty jest W-O-M-A-N, śpiewany po koreańsku. W tej zalotnej kompozycji główna bohaterka tekstu, flirtując z mężczyzną, mówi, że może on odwiedzić ją w nocy. Poniżej znajdziecie występ z 2013 roku z kanału EBS, gdzie Woongsan oprócz śpiewania, gra także na harmonijce ustnej.

Kolejny album można z łatwością nazwać jednym z najlepszych w całej karierze Woongsan. „Yesterday” z 2007 zostało okrzyknięte przez krytyków „zenitem artystycznej perfekcji”, zaczynając od kompozycji kawałków, kończąc na występach. Krążek pokazał muzyczną dojrzałość solistki. Doskonałym dowodem na to jest hitowe Yesterday, każdą nutą zabierające nas na południe Stanów Zjednoczonych. Wokalistka śpiewa tam o ukochanym, który ją opuścił. Dziękuje mu jednak za wszystko, co razem przeżyli i co w niej zmienił. Koniecznie sprawdźcie poniższy występ na żywo:

Rok po wydaniu „Yesterday” kariera Woongsan nabrała jeszcze większego tempa. Solistka wyruszyła wówczas na światową trasę koncertową i jako pierwszy koreański artysta wystąpiła w sławnym Blue Note. To nowojorski klub jazzowy, w którym mogą zagrać jedynie wyróżnieni artyści. Można powiedzieć, że jeszcze raz podkreśliło to statut Woongsan jako światowej gwiazdy jazzu.

W czwartym LP w jej karierze, „Fall in Love”, artystka chciała otworzyć scenę jazzową dla szerszej publiczności. Dlatego do współpracy zaprosiła największych artystów i producentów, by pomóc słuchaczom lepiej zrozumieć jej utwory. Owocowało to dosyć minimalistycznymi kompozycjami z tytułowym On A Sunny Day na czele. Co ciekawe, ten kawałek znajdziemy dopiero na dziesiątej pozycji na płycie. To lekka propozycja, przepełniona w większości dźwiękami gitary, idealna na letnie wieczory.

Woongsan prawie co roku prezentowała fanom nowy materiał przepełniony wyprodukowanymi przez nią piosenkami. Przenosząc się kilka lat w przód, warto zwrócić uwagę na kilka jej nowszych wydawnictw. W 2015 wokalistka we współpracy ze zwycięzcami nagród Grammy nagrała album „Temptation”. Czy to w napędzanym dźwiękami trąbki You Hurt Me czy w Black Magic Woman z orientalnymi bębnami w tle, głos Woongsan brzmi dobrze w każdej aranżacji.

Warto wspomnieć także o jedynym mini-albumie w karierze solistki. „Jazz Is My Life” z głównym kawałkiem o takim samym tytule przeplata sentymentalne utwory z tymi, do których aż nie wypada nie stepować.

We wrześniu 2018 roku usłyszeliśmy najnowszy album artystki, “I’m Alright”. Woongsan ponownie skupiła się na różnych brzmieniach jazzu. Na płycie znajdziemy zatem i wolne, romantyczne kawałki, jak i bardziej zadziorne kompozycje. We wszystkich piosenkach słychać jednak współczesne rytmy, które nadają głosowi solistki świeżości. Oprócz tytułowego Love Is A Losing Game, warto posłuchać chociażby Bear Walk, gdzie Woongsan bawi się i eksperymentuje z wokalem. Na wideo zobaczycie artystkę w bardziej kameralnej wersji.

Jeśli po przesłuchaniu piosenek Woongsan zostaliście fanami koreańskiego jazzu, poczynania artystki możecie śledzić na jej oficjalnej stronie i Facebooku.

 

źródło:(1)(2)(3)(4)
źródło zdjęcia: Oficjalna Strona Woongsan

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.