Podziel się:

SEVENTEEN wróciło ze swoim czwartym mini-albumem „Al1” w maju tego roku. Płyta zyskała międzynarodową popularność i pojawiła się w rankingach iTunes na całym świecie. W internetowym wydaniu brytyjskiego „Dazed and Confused” została opublikowana rozmowa Taylor Glasby z członkami boysbandu. Specjalnie dla Was przetłumaczyliśmy cały wywiad – miłej lektury! 🙂 

Za pierwszym przesłuchaniem, „Al1” wydaje się bardzo odmienna w stosunku do Waszych poprzednich albumów, ale teraz słychać w niej naturalny, dojrzały i zdecydowany postęp. Co o tym myślicie, w porównaniu do całokształtu [waszej twórczości]?

S.Coups: Myślę, że ten album, w porównaniu do poprzednich, pokazuje więcej naszych uczuć. Sądzę więc, że więcej ludzi będzie mogło się do niej odnieść, a co za tym idzie, więcej słuchaczy będzie mogło naprawdę doświadczyć różnorodności SEVENTEEN.

Woozi: Szczerze mówiąc, jeśli spojrzysz na to powierzchownie, wiele osób pomyśli, że ten album jest bardzo odmienny, ale podstawą jego tworzenia było dorastanie i [w pewnym sensie] nie jest wcale tak inny od naszych poprzednich płyt… Dowcipne i lekkie teksty SEVENTEEN wciąż są obecne w tytułowej piosence i reszcie krążka. Nie straciliśmy naszego koloru w „Al1”, jest on głębszy. „Al1” jest wypełniona muzyką, która pokazuje nieskończoną ilość możliwości, [jaką posiada] SEVENTEEN, nad czym dalej będziemy pracować w przyszłości.

Hoshi: Podczas pracy nad albumem, byłem zaskoczony możliwościami, jakie mieliśmy na wyciągnięcie ręki. Myślę, że to ta płyta reprezentuje wszystko, co udało nam się zebrać podczas regularnej produkcji muzyki i treningu. Fakt, że koncept tego albumu był tak odmienny od naszych poprzednich wydań, z pewnością pozostawał w mojej uwadze. Ale podczas komponowania i treningu zdałem sobie sprawę, że niezależnie od gatunku muzycznego i choreografii, jaką będziemy pokazywać, jak długo SEVENTEEN to robi, to będziemy wyrażać je w nasz sposób, własnymi metodami.

Woozi, Don’t Wanna Cry i inne pozycje w albumie (pomijając Habitual Words) są mocno inspirowane house/EDM. Czy od jakiegoś czasu chciałeś poeksperymentować z kreacją takiej melodii? Dodatkowo, masz swoje własne studio nagraniowe, więc czy Ty (lub ktokolwiek inny) nadał mu jakieś imię?

Woozi: Utwory na tym albumie to z pewnością gatunki i nastroje, z którymi chciałem eksperymentować. Można chyba powiedzieć, że to była szansa pokazania moich ukrytych talentów? Dlatego zastanawiałem się dłużej, niż zwykle, jak dopasować to [swoją muzykę] do SEVENTEEN. I nie nazwałem jeszcze swojego studia, ale wszyscy wołają na nie, ponieważ jest na drugim piętrze naszej firmy, „pokój Wooziego na drugim piętrze” lub po prostu „pokój Wooziego”.

Hoshi, miałeś udział w komponowaniu dwóch tanecznych hitów – HighlightSwimming Fool. Na początku nagrywasz beat, czy idziesz z pomysłem do Wooziego lub Bumzu [główny producent SEVENTEEN]? Może proszą Cię o pomoc przy poszczególnych kawałkach? Jesteś także w trakcie prac nad własną piosenką, Hurricane. Ponieważ żartowałeś sobie o niej w programach variety, wiadomość o porządnym nagraniu jej była zaskoczeniem. Co chcesz więc nią przekazać?

Hoshi: Highlight powstał w trakcie naszej azjatyckiej trasy koncertowej w zeszłym roku. Spisałem moje uczucia względem fanów, jaki byłem poruszony i wdzięczny. Po dyskusji z unitem tanecznym i Bumzu, mieliśmy okazję dobrze bawić się podczas produkcji utworu. W przypadku Swimming Fool chciałem stworzyć kawałek, który byłby zabawowy i na czasie, [a dodatkowo] wpasować się w lato. O Hurricane, aby utrzymać wysokie oczekiwania, staram się trzymać wszystko w tajemnicy! (śmiech)

Trzynaście zwiastunów „Al1” było piękne, melancholijne i tajemnicze. Podoba wam się tego typu aktorstwo? Kto z całej grupy robi to najlepiej?

Dokyeom: Starałem się pokazać swoją smutną stronę w wideo i mam wrażenie, że każdy z członków zespołu ciężko pracował w celu pokazania nostalgicznych uczuć, to dlatego pewnie całość wyszła bardzo naturalnie. Cała nasza 13-stka dobrze się spisała i skupiła na pracy, więc wybranie jednej osoby jest trudne. Wszyscy byli super-dobrzy!

Joshua: Myślę, że nasza gra aktorska była bardzo naturalna, ponieważ reżyser umiejętnie wyciągał z nas emocje w zrelaksowany sposób. Jednak wciąż, aktorstwo samo w sobie było trudne. Myślę, że Jun czuł się i bawił najlepiej [na planie filmowym], ponieważ ma najwięcej doświadczenia w aktorstwie.

Dino, podczas Waszego pobytu w LA z powodu nagrań do Don’t Wanna Cry, SEVENTEEN uczestniczyło w zajęciach w sławnym Millenium Dance Complex. Jako członek performance unitu musiałeś być z tej okazji bardzo szczęśliwy. Co było twoją ulubioną częścią tego doświadczenia?

Dino: Mogliśmy ćwiczyć w miejscu, w którym trenują najsławniejsi tancerze na świecie i nauczyć się różnych tańców. Jednak to, co najbardziej mi się podobało, to możliwość zrozumienia procesu nauki tańca oraz luźna atmosfera. Mam w głowie wiele wspaniałych wspomnień, ale najlepiej pamiętam osoby, z którymi trenowaliśmy. Sposób, w jaki wyrażali siebie w tańcu był zupełnie inny od naszego, więc wiele się od nich nauczyliśmy.

Jun, porozmawiajmy o duecie z The8 – My I. Jak do tego doszło? Jaka była Twoja reakcja na fakt, że piosenka znalazła się na finalnej trackliście albumu?

Jun: Z The8 zaczęliśmy pracę nad My I, by szlifować naszą wymowę koreańskiego, ale piosenka wypadła lepiej, niż się spodziewaliśmy i znalazła się na albumie. Jestem zachwycony, chcę jeszcze pilniej uczyć się koreańskiego, żeby napisać kolejną piosenkę.

The8, Ty i Jun napisaliście tekst do My I po chińsku, który potem był przetłumaczony na koreański, prawda? Czy spotkaliście jakieś trudności? Jaka była historia czy znaczenie, które się za nim [tekstem – przyp. red.] kryje, ponieważ jest trochę smutny?

The8: Pierwotnie napisałem tekst po chińsku i Bumzu pomógł mi go przetłumaczyć. Tworzenie słów zajęło około dwóch dni, a Jun mi pomagał. Szczerze, pisanie piosenki w ogóle nie było smutne, raczej sprawiło mi wiele radości. Poruszył mnie film, który zobaczyłem i to mnie zainspirowało. Dużo myślałem o tym, że przyszła wersja mnie czekała na tę [wersję] z teraźniejszości. Wierzę, że jeżeli dalej będę starać się dawać z siebie wszystko, pewnego dnia spotkam tę pełną sukcesów, przyszłą wersję. Właśnie to uczucie chciałem przedstawić w piosence.

Macie dużo niezależności jako artyści, ponieważ każdy z was jest zaangażowany w tworzenie muzyki i występów. Jakie są [tego] zalety, a kiedy sprawia to trudność?

S. Coups: Fakt, że sami produkujemy, sprawia, że członkowie zespołu więcej ze sobą rozmawiają i dzięki tym interakcjom jesteśmy w stanie rozwijać grupową pracę, która charakteryzuje SEVENTEEN. Członkowie [zespołu] świetnie nadążają za tym, o czym decydujemy, więc nie czuję żadnych trudności.

Ponieważ spędzasz tyle czasu z członkami zespołu, jakie to uczucie, kiedy nie jesteście razem? Ile [mija czasu] zanim musisz do kogoś napisać albo zadzwonić? 

Jeonghan: Oczywiście czujemy pewną pustkę, kiedy nie spędzamy wspólnie czasu, bo zazwyczaj jesteśmy razem. Jednak przez to, że non-stop prowadzimy rozmowy wideo, dzwonimy i piszemy do siebie nadal czuje się, jakbyśmy byli w grupie.

Biorąc pod uwagę ilu członków zostało zauważonych na ulicy [czasem wytwórnie rekrutują przyszłych trainee na ulicach – przyp.red.] bardziej niż na tradycyjnym castingu, kto potrzebował trochę czasu na decyzję [o zostaniu trainee], a kto od razu się zgodził? Czyi rodzice cieszyli się, a czyi byli bardziej niechętni by pozwolić na trening?

Jeonghan: W moim przypadku zarówno moi rodzice, jak i ja od razu się zgodziliśmy. Wszyscy wokół mnie cieszyli się moim szczęściem.

Mingyu: Długo o tym myślałem. Wciąż byłem młody, ale obawiałem się zostania trainee i [czy] dam radę przejść przez [ten proces] z sukcesem. Dużo się nad tym zastanawiałem.

Seungkwan: Moi rodzice bardzo szybko pozwolili mi na zostanie trainee i byli tak samo szczęśliwi, jak ja.

Vernon: Moi rodzice powiedzieli, że podejrzewali, że pójdę tą ścieżką kariery, kiedy widzieli jak dorastam. Nie znali szczegółów pracy, jaką musiałbym wykonywać, ale wiedzieli, że będę na tym rynku [muzycznym – przyp.red.] i cieszyli się bardziej, niż ktokolwiek inny.

Wydaje się, że ten album zostanie najpopularniejszym wydawnictwem SEVENTEEN. Był pośród najlepiej sprzedających się w pierwszym tygodniu [po premierze] płyt boysbandów. Jak czujecie się z tym osiągnięciem? Czy po cichu wiedzieliście, że krążek zostanie dobrze przyjęty?

Seungkwan: Nigdy nie myśleliśmy, że dostaniemy tyle wsparcia. Kiedy przygotowywaliśmy ten album wszyscy staraliśmy się ze wszystkich sił, uczestnicząc [w tworzeniu płyty] i wielu spotkaniach. Myśleliśmy o tym [albumie] też z pracownikami naszej wytwórni. Sądzę, że przez to mogliśmy mieć jakieś większe oczekiwania. Chcę powiedzieć, że wszyscy zaangażowali [w tworzenie krążka] bardzo dobrze się sprawili.

Zremasterowana wersja Check In (wydawnictwo sub-unitu hip-hopowego) została częścią „Al1” – byliście nieusatysfakcjonowani oryginałem? Biorąc pod uwagę słowa, mieliście sporo do powiedzenia o Waszej karierze i życiu. Możecie opowiedzieć nam więcej o tej piosence?

Wonwoo: Check In pokazuje to, jak czuliśmy się podczas naszej ostatniej trasy po Azji. To piosenka, która ma pokazywać naszym fanom, jak radzimy sobie odwiedzając tyle różnych miast.

Mingyu: Zremasterowaliśmy ją, ponieważ chcieliśmy pokazać wyższy poziom całości, w porównaniu do [wersji] wydanej na mixtapie. Tak jak powiedział Wonwoo, Check In pokazuje jak czuliśmy się na naszej trasie. Ta piosenka jest naszym sposobem odpłacenia się fanom – [chcemy] pokazać jak bardzo jesteśmy [im] wdzięczni.

Vernon: Check In jest jedną z najlepszych piosenek, jakie wydał hip-hopowy unit. To utwór, który wycisnął z nas każdą najmniejszą emocję i myśleliśmy o tym, co czuliśmy w tamtym czasie [trasy po Azji – przyp.red]. Chciałbym móc zrobić więcej podobnych piosenek w przyszłości.

SEVENTEEN miało niedawno drugą rocznicę debiutu. Patrząc na siebie samych, jak zmieniliście się w czasie od debiutu do teraz? I w szerszej perspektywie, jak, waszym zdaniem, zmienił się zespół?

Dokyeom: W ramach jak mija czas, czujemy się bardziej odpowiedzialni za nasze występy i mamy potrzebę zostania artystami, z których dumni mogliby być nasi fani. Osobiście uważam, że nauczyłem się lepiej pokazywać swoje uczucia, kiedy występuję. Myślę dużo o tym, jak pokazać lepszą wersję samego siebie. Wierzę, że detale pomagają mi dorastać. Wszyscy członkowie dojrzeli wewnętrznie i staramy się pokazywać zarówno lepsze występy i lepsze wersje samych siebie.

Vernon, w 유행가 (Popular Song), twoje linijki brzmią „Wiem, że nie jestem najlepszym raperem, moje flow nie jest zbyt dobre”. Czy od zeszłego roku [wtedy nagrany został utwór – przyp. red.] Twoje odczucia wobec samego siebie się zmieniły?

Vernon: Kiedy o tym myślę, nie uważam, że bardzo się od tego czasu zmieniłem. Kolejny wers brzmi „Ale mam coś takiego kochanie, że nie chcę tego pokazywać bezmyślnie” – uważam, że od młodego wieku wiedziałem, że mam szczególną osobowość i teraz wierzę w tę indywidualność. Myślę więc o tym, jak ją lepiej pokazać.

Joshua, mimo że trenowałeś przez dwa lata, czy coś sprawiło, że byłeś zaskoczony albo niegotowy, żeby zadebiutować w SEVENTEEN?

Joshua: Zamiast mówić, że nie byłem gotowy, wolałbym powiedzieć, że brakowało mi ekspresji twarzy. Żeby się tego pozbyć, dużo ćwiczyłem moje reakcje przed lustrem!

Mingyu, ostatnio często chodziłeś na pokazach podczas Seoul Fashion Week – jakie to było uczucie, szczególnie, że twoja grupa siedziała w pierwszym rzędzie? Czy ktoś zmusił cię do obejrzenia Zoolander [film z 2001 roku, opowiada historię byłego modela, któremu kontrowersyjny projektant proponuje promowanie swojej najnowszej kolekcji – przyp. red.]? Czy zrobiłbyś to [modelowanie] ponownie?

Mingyu: Szczerze, to obejrzałem mnóstwo nagrań z wybiegów w Paryżu i Mediolanie. Dużo się martwiłem, bo chciałem pokazać dobrą stronę siebie, jeśli chodzi o to przedsięwzięcie. Kiedy jednak pojawiłem się na wybiegu, świetnie się bawiłem. Gdyby ktoś mnie poprosił, chciałbym znów spróbować, żeby zdobyć większe doświadczenie.

Kończąc, cała grupa SEVENTEEN ma małe obrączki [na małych palcach prawej ręki – przyp. red.], ale który z członków jest królem gubienia lub zapowiedziewania ich?

S. Coups: Wszyscy członkowie, łącznie ze mną, prawie nigdy ich nie zdejmują. [Nosimy je] 365 dni w roku, 24 godziny w ciągu dnia. Niemożliwe jest ich zgubienie. Myślę, że każdy z nas uważa, że stały się one częścią nas.

 

Oryginalny artykuł oraz wywiad znajdziecie na stronie „Dazed” – TUTAJ. 

Tłumaczenie: K. Fedrau, D. Fenikowska, Z. Kadłubowska, A. Zwolakiewicz

 

źródło:(1)